Marnujesz czas, a życie ucieka ci przez palce? Spróbuj to zmienić!

Często słyszę, że nie można mieć wszystkiego. Nie da się jednocześnie robić kariery i mieć wystarczająco dużo czasu na życie rodzinne i przyjemności. Z drugiej strony widzę i znam ludzi, którzy mają czas na wszystko, a nawet na jeszcze więcej. Pracują, mają rodzinę, dzieci, podróżują, uprawiają sporty, uczą się języków, mają hobby, którego nie zaniedbują. Każdy z nas ma 24 godziny na dobę, jedna osoba wyciśnie ten czas jak cytrynę, inna nie zrobi nic ponad to, co musi. Jak zacząć żyć pełnią życia i przestać marnować czas?

Planuj swój czas

Żeby mieć czas na wszystko, czasami trzeba nie mieć czasu. Wszyscy doskonale znamy sytuacje, kiedy mamy wolny dzień, teoretycznie niewiele do zrobienia i ostatecznie okazuje się, że nie zrobiliśmy nic albo zostawiliśmy wszystko na ostatnią chwilę. Osobiście w takich sytuacjach jestem na siebie wściekła.

czytaj więcej

Jutro będziesz szczęśliwy? Ale jutra może nie być…

Znam to. Mówisz sobie – jutro wstanę wcześniej, pójdę pobiegać, zrobię sobie porządne śniadanie. Zawsze wychodzisz z domu w pośpiechu i zdrowe odżywanie kończy się na słodkiej bułce kupionej przy wejściu do metra. Idziesz do znienawidzonej pracy. Cały dzień odliczasz godziny, a nawet minuty do wyjścia, wielokrotnie zaciskając zęby ze złości. Może nawet masz jakiś pomysł na zmianę zajęcia, ale zupełnie nie wiesz jak go zrealizować, więc koniec końców wszystko zostaje po staremu – czyli nijak. Wracasz do domu po stresującym dniu i masz jedynie ochotę obejrzeć serial, zjeść trochę słodyczy i iść spać.

Też tak miałam. I też mi się to nie podobało. Trzy lata minęły jak jeden dzień. Koniec studiów, pierwsza praca, dorosłe życie, proza życia i po drodze milion planów odłożonych na wieczne niespełnienie. Na końcu wniosek – nie tak to wszystko miało wyglądać!

czytaj więcej

La La Land, Ryan Gosling, Emma Stone

Każdy marzyciel ma swój słodko-gorzki La La Land

Centrum Warszawy, zimowy wieczór, podświetlony Pałac Kultury i ludzie kręcący się bez celu w pasażu na Marszałkowskiej. Wracałam z pracy, jak zwykle zmęczona życiem i w humorze w kategorii z tych „na granicy rozpaczy”. Schodziłam do metra, gdy w oczy rzucił mi się plakat z tańczącą parą szczęśliwych ludzi. „Kochajmy marzycieli” – przeczytałam, ze zdziwienia zmarszczyłam czoło i poszłam dalej, myśląc jakie to infantylne i banalne. W domu przeczytałam, że La La Land otrzymał 7 Złotych Globów i liczne nominacje do Oskara. Film o marzycielach i w dodatku musical? Chciałam to zobaczyć.

Idąc do kina, wcale nie nastawiałam się na fajerwerki. Musicale dotąd omijałam szerokim łukiem, zwłaszcza, że ciągle miałam w pamięci Moulin Rouge, na którym się niesamowicie wynudziłam. Dlaczego tym razem postanowiłam się przełamać? Powodów było kilka. Muzyka, zwiastuny i liczne, pozytywne recenzje. Nie da się ukryć – jestem podatna na marketingowe sztuczki, ale żeby krytykować lub chwalić jakikolwiek film, musiałam i chciałam go najpierw zobaczyć. Nie bez znaczenia była też obsada aktorska – Ryan Gosling – bądź co bądź mój ulubiony aktor, i irytująco – intrygująca, wzbudzająca u mnie skrajne emocje – Emma Stone.

czytaj więcej

Spełnij marzenia i zostań bohaterem SWOJEGO życia!

Musisz skończyć studia. Musisz znać perfekcyjnie angielski, a najlepiej jeszcze jakiś inny język – może chiński?! (nie może to być jakiś tam hiszpański czy niemiecki – chiński robi wrażenie!). Koniecznie musisz pracować w super korporacji, ubierać według najnowszych trendów, a na wakacje jeździć w takie miejsca, żeby znajomym z pracy kopara opadła. Pomijam fakt bycia na bieżąco z nowinkami technologicznymi – najnowszy model telefonu to niezbędne minimum. Tylko co z tego, skoro jesteś recepcjonistą i nikomu nie jesteś w stanie zaimponować nawet jeśli staniesz na rzęsach? Gdzie jest miejsce na TWOJE marzenia?

Na każdym kroku słyszę, że żyję w świecie ogromnych możliwości, więc muszę z nich korzystać! Nasi rodzice podobno nie mieli już aż tak dobrze – podróże za granicę były ciągle w sferze niespełnionych marzeń, w szkole uczyć można się było znienawidzonego wtedy rosyjskiego, a o studiach mało kto myślał, bo mając tylko maturę można było dostać niezłą pracę.

czytaj więcej

Rzym – na dobry początek wiosny

Rzymu nie wystarczy zobaczyć – Rzym trzeba poczuć. Rok temu wakacje spędziłam w Grecji i nie ukrywam, że po powrocie miałam lekki niedosyt antyku. Oboje z M. zdecydowaliśmy – wiosną jedziemy do Rzymu!  W styczniu kupiłam tanie bilety na samolot i już w kwietniu stolica Włoch stała przed nami otworem.

Od pierwszych chwil wiedziałam, że 4 dni to stanowczo za mało, żeby poznać to niezwykłe miasto. Jednak nawet tak krótki pobyt wystarczył, żeby się w nim rozsmakować. Nie będę pisała, że koniecznie musicie zobaczyć Fontannę di Trevi czy Schody Hiszpańskie. Nie będę was też zachęcała do odwiedzenia Muzeów Watykańskich i Koloseum. Nie powiem, gdzie macie spać, jeść i kupować pamiątki. Spróbuję opowiedzieć, dlaczego swój rzymski początek wiosny, będę wspominała jeszcze bardzo długo.

czytaj więcej