Jak spełniać marzenia? Próbuj, popełniaj błędy, żyj!

Żyjemy w dziwnie trudnych czasach. Z jednej strony wiele rzeczy mamy na wyciągnięcie ręki, z drugiej nadal bardzo boimy się po cokolwiek sięgnąć. Zdarza mi się rozmawiać z różnymi ludźmi. Część z nich ma aspiracje, marzenia i cele do osiągnięcia. Są ambitni, nie boją się wyzwań, podejmują ryzyko. Inspirują i swoim życiem pokazują, że nie ma rzeczy niemożliwych – wiedzą jak spełniać marzenia.

Jest też inna grupa ludzi – przestraszeni, niechętni do działania, bezsilni. Mówią o swoich marzeniach, ale raczej nie wierzą w ich spełnienie. Czekają aż ktoś wpakuje ich do samolotu i wyśle w wyśnioną podróż lub znajdzie idealną pracę, posadzi przy biurku i jeszcze przyniesie kawę w ulubionym kubku. Nic samo się nie zrobi, nie wszystko da się zrobić, ale warto zacząć próbować.

Nie warto być bezczynnym

Sama byłam kiedyś małym niedowiarkiem i biernym, kanapowym marzycielem. O wyjeździe do Portugalii myślałam i mówiłam latami. Przed oczami miałam piękne plaże, surferów łapiących fale na tle zachodzącego słońca i moje wędrówki z wypchanym plecakiem, w rozwianych włosach i z permanentnym uśmiechem na twarzy. Wiedziałam, że pewnego dnia pojadę do Lizbony, zwiedzę Algarve, stanę na klifie i spojrzę w bezkresną dal oceanu na Cabo da Roca. Kiedyś…. Właśnie w tym tkwił problem. Kiedyś mogło nie nadejść. Uświadomiłam sobie, że jeżeli dzisiaj nie kupię biletu na samolot, nie spakuję plecaka i nie pojadę na lotnisko, to prawdopodobnie za kilka, może kilkanaście lat, wciąż będę żyła w sferze marzeń. Bałam się, że na starość najbardziej będę żałowała braku jakiegokolwiek działania, braku prób i życia w strachu przed porażką.

Korzystaj. Z pazurami. Dopóki masz czas. Bo potem człowiek się budzi, że los dawał a on był jak taka dupa. Korzystaj”. – Jacek Walkiewicz, Pełna MOC możliwości

Zrobiłam to. Bez chwili namysłu kupiłam bilety i już nie było odwrotu. Poczułam ogromną ulgę pomieszaną ze szczyptą lęku i odrobiną adrenaliny. Marzenia zmieniłam w wydrukowane karty pokładowe, bilety na pociąg, mapy, przewodniki i rezerwacje noclegów. W mojej głowie i sercu zaświeciło słońce – potrzebowałam tego entuzjazmu i radości. Potrzebowałam zmian. Miesiące poprzedzające tę decyzję nie należały do najlepszych i do najszczęśliwszych. Doszłam w moim życiu prywatnym i zawodowym do ściany. Miałam wybór. Mogłam walić głową w mur i pogrążyć w bezsensie mijających  chwil. Mogłam też poszukać innej drogi i tak zrobiłam.

Próbuj, popełniaj błędy, żyj!

Dlaczego o tym piszę? Bo ta decyzja uświadomiła mi jedno – nie ma rzeczy niemożliwych. Jeżeli czegoś bardzo chcę, to znajdę sposób, żeby to dostać. Oczywiście, że pewnych spraw się nie przeskoczy. Różni nas pochodzenie, status materialny, nie każdy na starcie dostał tyle samo zdolności, dobrych rad i wsparcia. Z tym trzeba się pogodzić, zaakceptować i mimo wszystko iść dalej. Skupić się na tym, co możemy zrobić. Próbować przejść przez życie po swojemu pomimo przeciwności losu i porażek. Jeżeli masz marzenia, nie odkładaj ich na jutro, bo jutra może nie być.

Bądź gotowy

Pamiętaj jeszcze o jednym.  Nigdy nie wiesz, co cię spotka, jaka okazja zapuka do twych drzwi, z czym będziesz musiała się zmierzyć – dlatego bądź gotowy. Oszczędzaj. Nie było to proste, ale wyrzekałam się rozrzutności, niepotrzebnej konsumpcji i otaczania się zbędnymi przedmiotami. Chciałam być gotowa i w tym przypadku miałam rację. Podobnie było kiedyś z niespodziewaną propozycją wyjazdu do Barcelony. Problemem nie było już za co, tylko kiedy i oby jak najszybciej. Jak się nie zarabia na tyle dużo, żeby mieć wszystko, trzeba ustalić priorytety. Albo zmienić pracę 😉 Ucz się języków, doszkalaj w dziedzinach, które cię interesują. Nie osiadaj na laurach. Pewnego dnia nadejdzie chwila próby, szansa, jakieś wyzwanie – bądź gotowy!

Nie poddawaj się!

Będą lepsze i grosze chwile. Nie raz i nie dwa po jednym kroku do przodu trzeba będzie zrobić dwa w tył. To normalne. Mnie najbardziej paraliżuje we wszystkich działaniach strach przed porażką. Czuję się jak małe bezsilne dziecko. Mam ochotę uciekać. Nie lubię siebie za to. Z drugiej strony cieszę się, że jestem wrażliwa, gdzieś tam w środku mam miękkie serce i Warszawa nie uczyniła ze mnie twardego, bezlitosnego gracza. Nie poddaję się, pracuję nad sobą, szukam swojego miejsca. Bo warto!

 
Follow my blog with Bloglovin