Najpiękniejsze książki z mojego dzieciństwa

Wakacje w małym turystycznym miasteczku dla 6 letniej dziewczynki wcale nie muszą być czymś przyjemnym. Byłam za mała, żeby iść gdziekolwiek sama, ale na tyle duża, żeby zostawać na całe dnie w pustym domu, gdy rodzice wychodzili do pracy. Do dziś pamiętam jak musiałam szukać sobie zajęcia, okropnie się nudziłam i z utęsknieniem czekałam aż wrócą. Pewnego dnia udało mi się przekonać mamę, żeby zaprowadziła mnie do pobliskiej biblioteki.

Widziałam ją codziennie z okien mojego pokoju i koniecznie chciałam tam iść. Tego dnia wypożyczyłam swoje pierwsze w życiu książki. Otworzył się przede mną nowy świat, nowe możliwości, tysiące historii i przygód. Tak zaczęła się moja miłość do książek. Miłość, która trwała jeszcze długie lata, a w zasadzie trwa nieprzerwanie, aż do dziś. Najmłodsze lata spędzone nad książkami wspominam bardzo miło. Czytałam dużo różnych książek, ale jest kilka, która pamiętam i kocham szczególnie.

Frances Hodgson Burnett „TAJEMNICZY OGRÓD”

„Na świecie musi być oczywiście mnóstwo czarów – powiedział [Colin] pewnego dnia z powagą – ale ludzie nie potrafią ich rozpoznać ani ich odprawiać. Może na początek wystarczy mocno uwierzyć, że stanie się coś dobrego i wtedy się spełni. Muszę to wypróbować”.

Wzruszająca książka o samotności dziecka, które po stracie rodziców musiało odnaleźć się w nowej rzeczywistości. O chorobie utrudniającej otwarcie się na drugiego człowieka. Przyrodzie, która wydobywa z nas wrażliwość i trafia do zakurzonych zakątków duszy, gdzie mieszka czysta, dziecięca radość. Niesamowita książka i równie cudowny film. Po lekturze natychmiast chciałam mieć swój ogródek 🙂

Irena Jurgielewiczowa „TEN OBCY”

„Marzeniami nie można jednak żyć długo, wystarczy na nie paru sekund, mijają i potem jeszcze trudniej pogodzić się z rzeczywistością”.

Kolejna lektura szkolna. Była w dużym stopniu odzwierciedleniem mojego dzieciństwa spędzanego na wsi. Czasu, kiedy bieganie po łąkach, szwendanie po polach i lasach oraz budowanie domków na drzewie były najbardziej naturalną rzeczą na świecie. W książce Ireny Jurgielewiczowej czułam zapach wakacji, smak świeżego mleka i truskawek w galaretce. Bardzo utożsamiałam się z postacią Uli – dziewczynki spokojnej, nieco nieśmiałej i żyjącej w cieniu dużo bardziej szalonej przyjaciółki o przezwisku Pestka. Jednak to właśnie w Uli zakochał się Zenek – nieznajomy chłopak, który ukrył się w wybudowanym przez paczkę przyjaciół szałasie. Pamiętam, że chodziłam wtedy do podstawówki, przeżywałam pierwsze, głównie nieszczęśliwe zauroczenia i tak książka dawała mi nadzieję, że kiedyś pojawi się Zenek, który wybierze właśnie mnie 🙂

J.K. Rowling „HARRY POTTER”

Długo podchodziłam sceptycznie do książek o młodym czarodzieju. Tak, byłam Mugolką! Zmieniło się to, gdy pewnego dnia w szkolnej bibliotece długo szukałam czegoś ciekawego i w koncu sięgnęłam po pierwszy tom przygód Harrego. Wystarczyło kilka pierwszych stron i przepadłam na dobre. W księgarniach były już dostępne aż 4 tomy serii, więc mogłam codziennie po szkole zaszywać się w swoim pokoju i czytać, czytać, czytać. Nie było jeszcze ekranizacji, więc każdą postać, magiczne zwierzę, ruszające się zdjęcia i całą rzeczywistość czarodziejskiego świata stworzonego przez Rowling miałam w jednej, unikalnej wersji stworzonej przez moją wyobraźnię.

Paulo Coelho „ALCHEMIK”

A kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu”.

Pierwszy raz przeczytałam tę książkę w gimnazjum i byłam zachwycona. Historia Santiago do dziś jest mi bardzo bliska. Wspominam ją za każdym razem, gdy czuję się niezadowolona z obecnego życia. Motywuje mnie do działania, zachęca by się nie poddawać, daje wiarę, że marzenia się spełniają. Pomaga mi wychodzić ze strefy komfortu, podejmować nowe wyzwania, pomimo obaw. Staram się pamiętać, że

„strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia…”.

 

Z sentymentem wspominam moje najmłodsze lat i książki, które dały mi szansę żyć podwójnie. Nauczyły nie tylko wrażliwości, ale też odwagi. To dzięki postaciom utrwalonym na kartach czytanych w młodości książek jestem pełną determinacji idealistką, potrafiącą spełniać marzenia i każdego dnia od nowa z wiarą w sercu sięgać po niemożliwe.