Szybka przyjaźń, szybka miłość, szybkie życie – tylko po co?

Do relacji międzyludzkich zawsze podchodziłam bardzo idealistycznie. Każdy z resztą chyba miał w swoim życiu taki moment, kiedy wierzył w prawdziwą przyjaźń i miłość do grobowej deski. Gdy patrzy się na świat młodym, naiwnym i rozmarzonym wzrokiem – wszystko wydaje się możliwe. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Szkoda, że później przyszła pora zejścia na ziemię. 

Inspirująca przyjaźń

W szkole podstawowej byłam ogromną fanką Ani z Zielonego Wzgórza i Tajemniczego ogrodu. Do dziś na wspomnienie tych dwóch książek robi mi się ciepło na sercu. Przyjaźń Ani i Diany zawsze była dla mnie punktem odniesienia w tworzeniu bliskich relacji z rówieśniczkami. Może dlatego miałam kilka wspaniałych przyjaciółek, a znajomości te – bardziej lub mniej intensywne – trwają do dziś. Na pewno sami zauważyliście, że przyjaźni z dzieciństwa nie jest w stanie zastąpić żadna kolejna – nic nie będzie już tak intensywne, tak niewinne i tak szczere.

Ludzie przychodzą…. i odchodzą

Nie bez powodu wracam myślami do czasów dzieciństwa. Martwi mnie dzisiejszy stan rzeczy. Słabość relacji międzyludzkich, trudność w poznawaniu nowych ludzi, problem z szczerością i zaufaniem. Zadziwia mnie, ilu ludzi pojawiło się w moim życiu tylko po to, żeby za chwilę zniknąć. Podobno do ludzi nie można się przyzwyczajać, bo co kilka lat i tak zmienia się nam otoczenie. Zmieniamy pracę, miejsce zamieszkania lub szkołę i każdy idzie w swoją stronę.  Ile osób przestaliście widywać z dnia na dzień i nawet do tej pory nie jesteście w stanie zrozumieć jak i kiedy to się stało? Czy to oznacza, że skoro nie zauważyliśmy, że ich nie ma, to wcale nie były to wartościowe znajomości?

Kosztowny pęd przez życie

Gdzie szukać winnego takiego stanu rzeczy? Często tłumaczymy się brakiem czasu, ale ja wiem, że tu nie chodzi o czas. Wszystkiemu winny jest pęd. W dorosłym życiu biegniemy za pracą, karierą, pieniędzmi i priorytetami, które dają nam chwilową satysfakcję. Jesteśmy pewni, że to szczęście, a do jego pełni wcale nie potrzebujemy bliskich relacji. Oszukujemy samych siebie. Bardzo brakuje mi obustronnego zaangażowania, potrzeby przebywania z drugim człowiekiem. Brakuje mi życia w życiu. Brakuje mi obok mnie wartościowych ludzi, bo etap, kiedy uważałam, że nie są mi potrzebni, mam już dawno za sobą.

przyjaźń2

Wcale nie jest tak, że przestałam wierzyć w przyjaźń i miłość. Muszę tylko w końcu zrozumieć, że każdy ma prawo pójść w swoją stronę. Życie składa się z ulotnych chwil, więc nie chcę pędzić. Marzę, że u kresu życia, kiedy nie będą ważne pieniądze, zaszczyty, ani uroda – ktoś bliski, będzie trzymał mnie za rękę, bo w przyjaźni i miłości jestem fanką biegów…. spacerów na długie dystanse.

I na sam koniec cytat z książki Wiesława Myśliwskiego, który jak zwykle trafia w samo sedno:

Albo weźmy przyjaciół. Tych co prawda ma się najmniej. Do tego w miarę upływu czasu wykruszają się, a nowi coraz rzadziej, z coraz większym trudem przybywają, jako że przyjaźń jest owocem wymagającym długiego dojrzewania, ta najtrwalsza rodzi się przeważnie w młodości, kiedy to jeszcze z radosną ufnością otwieramy się na ludzi, bo później narasta w nas nieufność, która prowadzi do wniosku, że prawdziwa przyjaźń powinna przechodzić próbę wieczności.

                                                                                                                                                               Ostatnie rozdanie